Szybki dostęp

 

Nowy numer telefonu

 

 

Chciałabym przedstawić Wam Alę w Krainie Książek, czyli Alicję Krzywicką, naszą absolwentkę, która prowadzi bloga recenzującego książki. Recenzja autorstwa Alicji ukazała się w książce pisarki p.Sylwii Trojanowskiej. Książki te mamy w naszej bibliotece szkolnej. Oddaję "głos" Ali, niech sama opowie Wam o swojej pasji.

"Muszę przyznać, że nie należę do tego grona czytelników, które może powiedzieć: ,,Moja pasja do książek zrodziła się w dzieciństwie''. Jako dziecko, a potem jako nastolatka byłam wielką przeciwniczką czytania, pomimo tego, że moi rodzice, a w szczególności mama, chcieli we mnie zaszczepić tę pasję. Dopiero latem 2013 roku stwierdziłam, że znudziło mi się ciągłe siedzenie przed komputerem i postanowiłam sięgnąć po książki. Jak wiadomo początki nie są łatwe i nie wiedziałam za jakie tytuły się wziąć, jednak mogłam liczyć na koleżankę, która co rusz podsuwała mi nowe książki do czytania. W ten oto sposób weszłam w czytelniczy świat, krainę książek. Potem nadszedł 2014 rok, w którym to kończyłam jedną szkołę i zaczynałam drugą – wtedy podjęłam decyzję, że skoro zaczynam nową szkołę, założę bloga, na którym będę recenzować książki. W taki sposób powstało moje dzieło jakim jest blog

http://alawkrainieksiazek.blogspot.com/

Kiedy zakłada się bloga nie zdobywa się od razu rzeszy czytelników, którzy z wielką przyjemnością czytają to, co napiszesz. Jeżeli chodzi o samo blogowanie, nie jest to aż tak przyjemne, jak może się wydawać. Każdą napisaną recenzję, post należy przemyśleć, opracować, zaplanować. Blogowanie to proces regularny. Na pewno punktem najfajniejszym w byciu recenzentem książkowym (chociaż nie uważam się za recenzenta, bo do tego miana mi jeszcze daleko) jest nawiązywanie współpracy z wydawnictwami, księgarniami internetowymi, a nawet samymi autorami. Jest to ten etap blogowania, w którym dostaje się książki za darmo (nie do końca za darmo, bo trzeba ją przeczytać i zrecenzować, ale to sama przyjemność), często nawet przedpremierowo. Nie zabraknie też dodatkowego egzemplarza, który jest przeznaczony na konkurs. Bycie tzw. ,,book blogerem'' to głównie same miłe momenty. Często wydawnictwa czy autorzy piszą do osoby, która prowadzi takowego bloga o to, aby wydała swoją opinię na temat danej książki, czyli blurba, który ukaże się w środku książki jako polecajka. Ja osobiście dzięki blogowaniu miałam również przyjemność udzielić wywiadu nt. czytania dla ogólnopolskiej Gazety Wyborczej. Dodatkowo mam kontakt z niejednym autorem i czasem przeprowadzam z nimi wywiady. Z mojej perspektywy powiem, że warto zostać blogerem książkowym i to nie ze względu na darmowe książki, zdecydowanie nie. Wstępując do społeczności książkowej, stajesz się jej rodziną. Poznajesz wspaniałych ludzi z całego świata, z którymi dzielisz pasję. A kiedy spotykacie się na targach książek macie wrażenie jakbyście znali się od dziecka. I nie patrzy się tutaj na wiek, nie widać tej różnicy, bo chodzi o książki.

Samo pisanie bloga nie opiera na dodawaniu recenzji, czy około książkowych postów. Bloga należy też w jakiś sposób promować. Aktualnie dzieje się to poprzez Instagrama, Snapchata oraz Facebooka. To również nie jest takie proste. Na instagrama nie zrobi się byle jakiego zdjęcia, a też nie zawsze jest chęć na wstawianie jakiegokolwiek.

Uważam, że założenie przeze mnie bloga i wdrożenie się w książki było dobrym pomysłem, ponieważ mogę czasem uciec od otaczającej mnie rzeczywistości, poznać nowe książkowe miłości oraz wejść w świat dla nas niedostępny. U mnie na regale już nie ma miejsca, a książek wciąż przybywa. Jest to miły widok, szczególnie jeżeli ma się świadomość tego, ile z całego księgozbioru się przeczytało. Ale raz jeszcze zaznaczam – nie bloguje się po to by dostawać książki za darmo, lecz aby czerpać z tego przyjemność i dzielić się swoją opinią z ludźmi, którzy mają tę samą pasję co ty. Poza tym czytanie odpręża, dlatego warto czytać." 

Bożena Wójcik-Wasilewska