Rekrutacja 2024/2025

Ostatni raz w tym roku szkolny udaliśmy się do Teatru Jaracza by zobaczyć ostatni, trzeci spektakl dyplomowy studentów ostatniego roku ze Studium Aktorskiego. Spektakl pt. „Hotel Chelsea” wywarł na nas ogromne wrażenie. Akcja spektaklu rozgrywa się w słynnym nowojorskim Hotelu Chelsea. Ten wybudowany w 1886 roku obiekt, przez dziesięciolecia stanowił miejsce pobytu wielu wybitnych artystów i artystek. Przebywał tu m.in. Andy Warhol, Jane Fonda, Frida Kahlo, Patti Smith, Janis Joplin. Niektórzy z nich mieszkali w nim przez lata, inni znajdowali tam schronienie na krócej. Miejsce to stanowiło swoistą enklawę dla wielu osób będących w różnych stadiach swojej kariery. Spektakl „Hotel Chelsea" opowiada o losach ośmiu z nich. Twórcy, którzy starają się znaleźć wspólną płaszczyznę między życiorysami konkretnych postaci, a doświadczeniami osób aktorskich, dotykają tematów związanych m.in. z seksualnością, marzeniami oraz niepewnością wchodzenia w zawód.

Dziękuję wszystkim teatromaniakom za to, że byliście, jeździliście, przeżywaliście, rozmawialiście chłonęliście teatr. To przyjemność być tam z Wami. Głowa do góry, we wrześniu kolejny wyjazd. Dziękuję też p. Dominice Skrzypczyńskiej i Elżbiecie Niedźwieckiej-Dżus za mile towarzystwo – Jarosław Olejnik

 

A oto kilka opinii wiernych widzów:

„Zawsze jak jadę na sztukę do Sewruków jestem wręcz pewna, że się nie zawiodę i będzie niesamowita. Tak samo było z „Hotelem Chelsea”. Samo przedstawienie hotelowych gości w tajemniczej oprawie i wplatanie w ich przygody osobistych doświadczeń aktorów stworzyło taką wspaniałą atmosferę, że aż nie chciałam, żeby ten spektakl dobiegł końca. Kwestie postaci (a szczególnie Roberta!!!) poruszyły mnie i zmusiły do refleksji na tematy trudne, ale ważne i jestem za to bardzo wdzięczna. Pewna część tej pięknej przygody zostanie ze mną na dłużej. Dziękuję Wam za kolejne cudowne spotkanie.”

„Hotel Chelsea był niewątpliwie moim ulubionym spektaklem dyplomowym Sewruków. Bardzo podobał mi się sposób przedstawienia gwiazd mieszkających w hotelu, ale także przeplatane wątki i osobiste doświadczenia aktorów. Tajemniczości i klimatu nadawała muzyka, która bardzo mnie hipnotyzowała. Bardzo poruszył mnie wątek Jane Fondy (swoją drogą świetnie zagranej). Spektakl na pewno skłoni mnie do refleksji nad tym ile muszą poświęcić artyści by byli zauważalni i odnieśli sukces, oraz nad tym jakie są realia ich marzeń.”

„Po raz kolejny jestem zachwycona grą aktorską studentów. Ich trzeci spektakl dyplomowy „Hotel Chelsea” zwalił mnie z nóg! Dosłownie nie mogłam oderwać oczu ze sceny, a kolejne opowieści o losach artystów i artystek, którzy zamieszkiwali tytułowy hotel, zmuszały do coraz to większej refleksji. To było niesamowite doświadczenie.”

W tym roku Międzynarodowy Dzień Teatru udało nam się spędzić w „Jaraczu”. Tradycyjnie nasza szkolna brać teatralna wybrała aktorkę i aktora 2023 roku. W tym roku tytuł ten przypadł p. Milenie Gauer i p. Marcinowi Tyrlikowi. Zachwycili nas swoimi kreacjami aktorskimi i tym, że w każdej roli pokazali inne sceniczne oblicze. Doceniliśmy również studentów 3 roku ze Studium Aktorskiego, którzy zaprezentowali się fantastycznie podczas swoich przedstawień dyplomowych (Karina Badura, Mariacristina Mallardo, Adam Piotrowski, Paulina Lubowiecka, Patryk Lewandowski, Aneta Krupa, Magdalena Jarek, Zuzanna Filipkowska). Udało nam się spotkać z naszymi idolami. Były uściski, rozmowy i radość ze spotkania i możliwość wymiany uprzejmości.

Następnie obejrzeliśmy spektakl pt. ”Nie smućcie się. Ja zawsze będę z Wami.”. Akcja rozpoczyna się we wsi Gietrzwałd na Warmii, między 27 czerwca a 16 września 1877 roku. W tym czasie mają tu miejsce objawienia maryjne, jedne z dwunastu zaakceptowanych przez Watykan. Wizjonerkami są dwunastoletnia Barbara Samulowska (Aleksandra Kolan) i rok starsza Justyna Szafryńska (Milena Gauer). Na prośbę ukazującej się postaci (która zwraca się do nich w gwarze warmińskiej) obie wstępują do zakonu Szarytek. Barbara została w zakonie aż do śmierci, Justyna w wieku trzydziestu trzech lat potajemnie go opuściła, aby rozpocząć nowe życie. Historia pokazuje historię tych dwóch kobiet, z których jedna została przez kościół zapomniana a druga ma być niedługo beatyfikowana.

Niby historia przewidywalna, niby religijna, ale… Każdy przeżywał ją na swój sposób. Każdy znalazł w niej coś innego. Niektórzy wychodzili zachwyceni inni zdezorientowani. Najlepiej zobaczyć to samemu, polecamy! Układ krzeseł (oglądamy spektakl z 4 stron), cudowna gra aktorska i niezapomniane kreacje, chór matek boskich (dziewczyny super robota) i zakończenie. Wszystko sprawia, że po raz kolejny „Jaracz” nas zaskoczył, zachwycił i zadziwił. Te trzy „Z” sprawiają, ze chcemy tam wracać i nie mamy dość :)

Na koniec mieliśmy okazję porozmawiać z aktorami podczas spotkania, które prowadziła pedagorzka teatralna Barbara Święcicka. Poruszaliśmy tematy związane ze spektaklem, ale też rozmawialiśmy o pracy aktora, o ich marzeniach, obawach i co sprawia im radość. Rozmowa dała nam niepowtarzalną okazję porozmawiać i poobcować z aktorami.

Ten dzień zapadnie nam na długo w pamięci. Dziękujemy aktorom, pani Basi i Teatrowi za ten cudowny czas.

 

Opinie uczestników:

„Ostatni spektakl przerósł moje najśmielsze oczekiwania. Pani Milena Gauer za każdym razem zadziwia mnie tym z jaką łatwością i swobodą potrafi wcielić się w rolę, którą jest jej dane odegrać. Tym razem była to Justyna Szafryńska, której dalsze losy było nam dane śledzić, po tym jak zdecydowała się potajemnie opuścić Zakon Szarytek. Uroku dodawał również sposób w jaki oglądaliśmy sztukę. Scena znajdowała się na środku, a siedzenia poustawiane niemal z każdej strony, dzięki czemu miałam wrażenie, jakbym  również uczestniczyła w przedstawionych wydarzeniach, a emocje odczuwałam ze zdwojoną siłą. Po spektaklu mieliśmy okazję uczestniczyć w rozmowie z aktorami, gdzie w przyjemnej atmosferze wymieniliśmy się swoimi opiniami. Już nie mogę się doczekać kolejnego wyjazdu!”

„Ostatni spektakl okazał się niesamowity. Problemy które poruszył na długo ze mną zostaną. W szczególności zaciekawiła mnie postać Justyny Szafryńskiej, w którą wcieliła się Milena Gauer. Chętnie obejrzałabym to jeszcze raz.”

„Spektakl zwalił mnie z nóg. Dwie tak różne postacie zagrane przez p. Aleksnadrę Kolan i p. Milenę Gauer pozwoliły mi przeżywać ich historie. Obie różne, ale obie (moim zdaniem) tragiczne. Pozostali aktorzy – majstersztyk. No i Maryjki :) Scenografia, układ krzeseł – wszystko było genialne!”

W 27.03.2024 roku w naszej szkole odbył się spektakl „Moje ręce krzyczą“, w którym aktorami są osoby niesłyszące. Każdy z aktorów miał swoją rolę. Pani Małgorzata występowała jako osoba niesłysząca wychowana w rodzinie osób niesłyszących, język migowy był dla niej „światłem głuchych“, jako mała dziewczynka myślała że wszyscy są jak ona, i ciężko było jej zrozumieć, czym jest dźwięk.

Pani Ola była wychowana w rodzinie, w której były osoby słyszące, jak i niesłyszące. Jej rodzice pozwalali jej migać w domu do woli, ale dowiedziała się ona od swojej koleżanki że nie u każdego tak to wygląda. Kiedy była młoda, niektórzy jej znajomi wstydzili się migania, a ich rodzice nie pozwalali im siebie wyrażać w ten sposób. Chodząc na zajęcia do logopedy, pokochała muzykę, starając się łączyć melodie ze słowami i chociaż w praktyce brzmi to niemożliwe, była w stanie jej doświadczyć. Pani Ola jest osobą bardzo ekspresywną i całe życie starała się połączyć świat słyszących i niesłyszących.

Pan Emil urodził się  niesłyszący jako pierwszy w jego rodzinie i od małego chodził na wszelkie zajęcia, aby nauczyć się mówić i czytać. Wbrew pozorom język migowy, a polski wiele się od siebie różnią i nie każdy niesłyszący umie się nim posługiwać. Pan Emil uczył się rozumieć słowa za pomocą ułożenia ust, czy rozróżniania dźwięków. I pomimo tego, że nabył spore umiejętności, to twierdzi, że woli posługiwać się właśnie językiem migowym, bo chce pozostać w społeczności osób głuchych.

Spektakl niósł ze sobą wiele wiedzy, poruszając ważny temat, aktorzy pokazali swój świat i perspektywę w bardzo przystępny sposób. Po obejrzeniu spektaklu zobaczyłam społeczność, której na pierwszy rzut oka w ogóle nie dostrzegamy, a która widzi świat zupełnie inaczej niż my, a jednocześnie w ten sam sposób. Opowieści, którymi podzielili się aktorzy uświadamiają, że ludzie często, gdy spotykają się z osobą głuchą, biorą ją jako kogoś niepełnosprawnego. Próbujemy dopasować ich do naszego świata, będąc przekonani, że wyjdzie im to na dobre, nie zdajemy sobie sprawy, że osoby głuche potrafią żyć na swój sposób, i często właśnie tego chcą. Tworzą społeczność, w której dobrze sobie radzą i z której są dumni. Chcą rozwijać się na swój sposób i być sobą, a rozumiana przez nas inność często dla nich jest właśnie ich tożsamością. Po spektaklu rozumiem, że również powinniśmy być otwarci na inne perspektywy i spróbować zrozumieć inny odbiór świata, bo koniec końców wszyscy jesteśmy ludźmi i mamy swoje potrzeby i marzenia.

 

„Żyjemy w świecie dźwięków. Nieustannej kakofonii sygnałów smartfonów, klaksonów, krzyku polityków i podniesionych głosów. Zakładamy słuchawki na uszy, żeby dźwięki płynęły bezpośrednio i wwiercały się w nasz mózg. Nie umiemy żyć w ciszy. Do tej pory nie zastanawiałam się, jak to jest w świecie bez dźwięków. Niezwykły spektakl „Moje ręce krzyczą” zagrany perfekcyjnie w auli naszej szkoły (27.03.2024)  zrobił na mnie kolosalne wrażenie. Aktorzy niesłyszący zabrali mnie do swojego świata , w którym komunikowanie się w języku migowym jest formą istnienia w świecie ludzi nierozumiejących ich problemów. Świat ciszy okazuje się pełen bogactwa przeżyć. Wyraża to ekspresywny sposób ich porozumiewania się, w którym  gesty i dotyk  umożliwiają wymianę myśli i uczuć.”

„Cisza może dać szczęście i radość. Nie jest pustką. To oni umieją ją zagospodarować  i wkroczyć do świata ludzi słyszących z przesłaniem. Jesteśmy tacy jak wy. Tak samo czujemy, myślimy, przeżywamy radość i smutek. Mamy marzenia, plany i chcemy je realizować.”

„Piękna lekcja życia. Dziękuję, że mogłam w niej uczestniczyć.”

„Było to bardzo ciekawe przeżycie, ponieważ aktorzy przedstawiali swoje doświadczenia i codzienne zmagania, z jakimi się spotykają w środowisku zewnętrznym. Te informacje przekazywali nam nie tylko językiem migowym, ale również  za pomocą różnych gestów, takich jak, np. tupanie, czy mimika twarzy. Pani Małgosia pokazała sposób czytania z ruchu warg, który nie jest łatwy, kiedy zaczynają to być pełne zdania. Spektakl uświadomił mnie również, że osoby niesłyszące są wtłaczane w normy społeczeństwa słyszącego, które w wielu przypadkach odrzuca posługiwanie się językiem migowym. Mimo tego, że są to osoby nieużywające głosu, bądź ograniczające jego użycie , to w swoich ruchach migowych wyrażają mnóstwo ekspresji i bliskości do drugiego człowieka, szczególnie, gdy posługują się dotykiem. Dzięki temu przedstawieniu uświadomiłam sobie, że każdy człowiek niezależnie od tego, jakim językiem się posługuje, ma prawo do kształcenia się i rozwijania.”

„Miałam szansę zobaczyć spektakl „Moje ręce krzyczą”, w którym aktorami były osoby niesłyszące. Przedstawiały one swoją historię: jak ich bliscy reagowali na fakt, że nie słyszą i chcą się posługiwać językiem migowym, jak wyglądała ich nauka w szkole i to, że nauczyciele nakazywali im noszenie aparatów słuchowych, mimo że nie było to dla niektórych komfortowe. Na scenie stali aktorzy, którzy używali PJM, a nam odbiorcom było to tłumaczone przez panią, która siedziała przed nimi. Przedstawiali przede wszystkim to, że chcieliby żyć normalnie i nie być traktowani przez społeczeństwo jak ktoś inny. Ten występ na pewno poszerzył moją wiedzę na temat ich doświadczeń życiowych, a nawet tego, jak wyglądają ich myśli. Zrozumiałam, jak trudna dla nich może być zwykła wizyta u lekarza, gdyż przez niezrozumienie doktor nie pozwala na tłumacza czy pisanie na kartce. Są oni bardzo odsuwani, mimo że nie różnią się od nas - słyszących. Spektakl dał mi do zrozumienia, jak dyskryminowani są nawet pod względem nauki. Nie ma w Polsce uniwersytetu dla głuchych, mimo że jedna z aktorek wspomniała, że podczas swojej podróży do Ameryki spotkała się z takim uniwersytetem. Byli tam głusi wykładowcy, profesorowie oraz uczniowie, co bardzo ułatwia im naukę i zdobywanie wykształcenia.  Gestami, mową ciała i mimiką można naprawdę wiele pokazać. Wyrażać emocje można nie tylko poprzez słowa czy dźwięki.”

11 marca gościliśmy w naszej szkole trzy przesympatyczne studentki Wydziału Aktorskiego Studium Aktorskiego im. A. Sewruka w Olsztynie, które nie raz mieliśmy przyjemność oglądać na scenie! Tym razem role się odwróciły i Karina, Magda oraz Marysia, które przyjechały do nas na warsztaty,  oglądały nasze trzy dziesięciominutowe etiudy, na które pomysły musieliśmy czerpać tylko (albo aż😁) z jednego słowa! A efekty? Ogrom śmiechu i głośne oklaski mogą oznaczać jedno - podołaliśmy zadaniu!

Ale od początku - dziewczyny pomogły nam z przygotowaniami. Najpierw łamaliśmy sobie języki trenując przy tym dykcję oraz ćwiczyliśmy oddychanie przeponą. Następnie pracowaliśmy w grupach wykonując krótkie improwizowane scenki, które kolejny raz pokazały, jak niezwykle ważne jest  współpraca na scenie i nie tylko! Sewruczki zapewniły nam również przedsmak egzaminów do szkoły aktorskiej, gdzie musieliśmy z przeróżnymi intencjami powiedzieć krótkie, znane rymowanki. Po tych wszystkich czynnościach nasze etiudy mogły przybrać właściwą formę, z których efektów jesteśmy niezmiernie dumni!

Dziękujemy Wam za poświęcony czas, profesjonalizm, wyrozumiałość i niezapomniane emocje. Jesteście super, nie tylko na scenie ;)

Tutaj kilka słów od Rampowiczów:

„Marysia, Madzia i Karina zrobiły genialną robotę. Jestem wdzięczna za to, że mogłam uczestniczyć w tych warsztatach. Zostały poprowadzone rosnąco, jeśli chodzi o wysiłek, co dało genialny wynik naszych etiud, które musieliśmy prezentować na końcu. Mieliśmy 3 grupy, w których znajdował się „deep talk” przy wybuchającej bombie, „coming out” córki przed konserwatywną mamą i rzucanie się jajami z kurnika. Rampersi jak zwykle kreatywni „live love laugh”.”

„Warsztaty mega mi się podobały, wyszłam z nich cała rozluźniona i rozanielona. W głowie tykała mi bomba i zaczęłam myśleć o biednej wyimaginowanej Ali, która była powodem rabanu w pociągu. Myślę że wszyscy wykonali świetną robotę, a przede wszystkim dziewczyny z Sewruka. Dziękujemy!”

Za dużo myślimy, za mało czujemy.

Bardziej niż maszyn potrzebujemy być ludzcy,

bardziej niż inteligencji, potrzebujemy życzliwości i delikatności.

Charlie Chaplin

 

            Grupy teatralnej RAMPA z I Liceum Ogólnokształcącego im. Wojciecha Kętrzyńskiego w Kętrzynie nikomu nie trzeba przedstawiać. Od wielu lat młodzież ze „starego ogólniaka”, działająca pod kierunkiem Jarosława Olejnika, przygotowuje przedstawienia teatralne, koncerty i spektakle słowno-muzyczne, które ściągają liczną publiczność z naszego miasta i nie tylko. Nie inaczej było również w związku z ostatnim projektem RAMPY. Tym razem, w wypełnionej po brzegi sali kinowej zaprzyjaźnionego Kętrzyńskiego Centrum Kultury, młodzież zaprezentowała spektakl słowno-muzyczny „Wrażliwe”. Młodzi artyści ukazali twórczość czterech niezwykłych poetek XX wieku: Marii Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej, Haliny Poświatowskiej, Julii Hartwig i Sylwii Plath. Chociaż pochodziły z różnych środowisk, chociaż debiutowały w innych okresach, chociaż ich poezję wyróżniały odmienne cechy, to jednak łączyła je niezwykła wrażliwość i delikatność. Pisały o miłości, zdradzie, cierpieniu, przemijaniu, śmierci, sensie życia, a przede wszystkim spoglądały na świat tak, jak tylko potrafi patrzyć kobieta. Poruszały tematy tabu, sprzeciwiały się konwencjom, świadome swej kruchości występowały wobec nieugiętego losu. Wszystkie cztery stały się ikonami poezji XX wieku.

Poezja wszystkich czterech Pań jest wymagająca. Od recytującego/śpiewającego wymaga pracy nad dykcją, rytmem, interpretacją oraz zgodnością treści z gestem. Trzeba przyznać, że artyści z RAMPY poradzili sobie świetnie. Na scenie, przy przepięknym akompaniamencie Pawła Podeszwika, Aleksandra Jeznach, Róża Kozłowska, Magdalena Trapik oraz Amelia Ponikowska zaśpiewały wiersze poetek. Ich wykonania były świeże, oryginalne, a nade wszystko pokazujące ich głęboką wrażliwość. Podobnie było z recytacjami. Można powiedzieć, że „wrażliwe” (autorki) spotkały się z „wrażliwymi” (artyści). Sądząc po owacjach publiczność była zachwycona. Podobała się konwencja. Cztery poetki ukazane inaczej: poprzez fragmenty recenzji prasowych, wspomnienia najbliższych, audycję radiową, czy wreszcie osobistą korespondencję. Całość dopełniła wspaniała scenografia i pomysłowe kostiumy.

Spektakl wypadł wspaniale. Kętrzyńska młodzież kolejny raz zachwyciła swoją wierną publiczność udowadniając, że chce i potrafi rozwijać swoje artystyczne pasje. Dla niektórych z nich był to ostatni występ w ramach szkolnej RAMPY, bo niedługo kończą szkołę (DZIĘKUJEMY). Ale są ich następcy i to cieszy. Ogromne gratulacje dla ich opiekuna, Jarosława Olejnika, za to że potrafi tak dobrze motywować i współpracować z młodzieżą. Mamy nadzieję, że RAMPA szybko powróci na deski sceniczne.

            Na koniec wypada wypada podziękować Kętrzyńskiemu Centrum Kultury i Miastu Kętrzyn oraz wszystkim sponsorom za pomoc finansową i organizacyjną przy przygotowaniu spektaklu. Dziękujemy, że wspieracie naszą młodzież.

 

W spektaklu wystąpili:

Recytacja:

  1. Ada Podlaszuk
  2. Kornelia Żach
  3. Zuzanna Zabost
  4. Joanna Kreczman
  5. Magdalena Jurewicz
  6. Natalia Hałak
  7. Olga Łozowska
  8. Dawid Auchim
  9. Joanna Skakuj
  10. Maja Karanowska
  11. Tomasz Żyżyk
  12. Oliwia Korecka
  13. Antoni Jowsa
  14. Maja Kopczyńska
  15. Adam Ćwik
  16. Agata Ożga

Śpiew:

  1. Aleksandra Jeznach
  2. Amelia Ponikowska
  3. Magdalena Trapik
  4. Róża Kozłowska

 

A oto opinie widzów:

„Myślę, że "Wrażliwe" to jeden z lepszych spektakli młodych artystów z Kętrzyna! Był to niesamowicie ciekawy spektakl o historii czterech pisarek, a przede wszystkim po prostu kobiet, które zmagały się z wieloma przeszkodami w życiu zawodowym jak i prywatnym. Pozytywnie zaskoczyło mnie wykorzystanie różnorakich rekwizytów - od radia po walizki aż do żelazka z deską do prasowania. Charakterystycznym zabiegiem była zmiana strojów, w które przebrani byli recytujący, co pokazywało także zmianę artystki, o której było mówione w danym segmencie spektaklu. Myślę że był to bardzo pomysłowy zabieg, który jednocześnie podtrzymał zainteresowanie widzów. Elementem, który także uatrakcyjnił spektakl były piosenki wykonane do muzyki na żywo. Trzeba także wspomnieć o pięknych rysunkach, które ozdabiały scenę! Brawa w pełni zasłużone! 💜”

„Wyraźnie widać ilość pracy włożoną w przygotowanie spektaklu. Tego wieczoru przeniosłam się do zupełnie innego świata. Spektakl był też dla mnie chwilą refleksji, to było bardzo miłe doświadczenie. Atmosfera była genialna,  wszystko było dokładnie przemyślane.  Wiersze zostały dobrane i przedstawione w niesamowity sposób a utwory śpiewane przez dziewczyny świetnie je uzupełniały. Siedząc na widowni poczułam się bardzo dumna i kobieca, z przyjemnością chłonęłam każde słowo. ,,Wrażliwe" to z jeden z najlepszych spektakli jakie widziałam i z pewnością na długo zapadnie mi w pamięci.”

„Spektakl pt. "Wrażliwe" był niesamowity! Składał się z 4 zróżnicowanych części, które jednak tworzyły razem jedną spójną całość. Bardzo podobało mi się wprowadzenie narratorów w postaci głosu z radia, kustoszek sztuki, a także postaci brata jednej z autorek. Zaskoczyła mnie wspaniała recytacja utworów oraz cała scenografia spektaklu. Moją uwagę przyciągnęły najbardziej utwory wyśpiewane do muzyki. Zarówno ostatnia wspólna piosenka, jak i nietypowy razem recytowany wiersz cudownie zwieńczyły cały spektakl.”

„Mega poruszający spektakl, bardzo personalnie go odebrałam jako kobieta i pięknie wykonany, ciekawy, niesamowicie dobrane utwory oraz teksty.”