
Obsada spektaklu:
Ciocia Zofia – Karolina Latek
Wuj Zenon – Arek Tarkawian
Wiktor – Kuba Ziemczonek
Wojciech – Maciek Żyźniewski
Róża – Sandra Stankiewicz
panna na wydaniu Anna – Weronika Żołędziowska
panna na wydaniu Barbara – Ula Giruć
panna na wydaniu Celina – Maja Rusiecka
panna na wydaniu Zyta – Dominika Woźniak
reżyser, scenograf, instruktor teatralny, operator dźwięku i nasz niezaprzeczalny autorytet – Jarosław Olejnik
"Kandydatki na Żonę" nie są jedynie spektaklem, który warto obejrzeć raz, a potem odrzucić w zapomnienie. Z pozoru komedia, mająca na celu rozbawić potencjalnego widza, stała się dla nas – amatorskich aktorów, czymś o wiele ważniejszym niż przypadkowy uczeń mógłby sobie wyobrazić. Przygotowania do przedstawienia rozpoczęły się już zimą, kiedy wspólnie wybraliśmy scenariusz. Dziewiętnastowieczna opowieść, której akcja rozgrywała się w niewielkim dworku chwyciła nas za serca już podczas jednej z pierwszych prób, kiedy spotkaliśmy się, by przeczytać scenariusz z podziałem na role. Chyba żadne z nas nie przypuszczało, że będziemy śmiać się do łez z "filtrowania" lub czytania kwestii Barbary w zastępstwie przez męską część grupy, ale dzięki temu wietrzny poranek spędzony w niedużej sali spędziliśmy wspaniale.
Z wystawieniem spektaklu, którego akcja rozgrywała się w czasach tak dla nas odległych, wiązały się nie tylko przymiarki kostiumów, czy dobór scenografii, ale także drobnostki, na które trzeba było zwrócić uwagę wcielając się w wybraną postać. Oglądaliśmy filmy obsadzone w czasie podobnym do "Kandydatek", przeszukiwaliśmy internet, by dogłębnie poznać sposoby ubierania się, fryzury, które nosiły dziewiętnastowieczne damy, wielokrotnie eksperymentowaliśmy, czasami przerysowując pewne zachowania. Wiele dni minęło zanim byliśmy w stanie wystawić spektakl, nad którym tyle pracowaliśmy. W końcu nadszedł czas, by podzielić się z widzami efektami harówki. Premiera "Kandydatek na Żonę" miała miejsce w auli naszej szkoły dwudziestego czwartego kwietnia. Tego dnia wystawiliśmy przedstawienie trzykrotnie - najpierw dwa razy dla uczniów naszej szkoły, następnie wieczorem – dla naszych rodzin oraz przyjaciół. W ciągu trzech dni, zagraliśmy "Kandydatki" dziewięć razy, stanęliśmy przed koniecznością wytrwania ze zróżnicowaną publicznością. Niektórzy reagowali entuzjastycznie, a pozytywny odbiór ze strony widowni dawał aktorom kolejny zastrzyk energii, lecz znaleźli się również tacy, którzy wyglądali na znudzonych, siłą zaciągniętych do świata teatru.
Były chwile gorsze i lepsze, każdy z aktorów miał swoje indywidualne upadki oraz wzloty, ale właśnie dzięki temu nauczyliśmy się polegać na własnej pracy, nie uzależniać się od reakcji publiczności i iść dalej, mimo wszelkich przeciwności. Czerpaliśmy radość z samokształcenia, wynoszenia naszych umiejętności na wyższy poziom. Zetknęliśmy się z nowym dla nas zjawiskiem – improwizacją. Dobry aktor musi radzić sobie ze wszystkim: wygiętą parasolką, wypadkiem z tacą, przewróconym kieliszkiem, nie ukazując zaskoczenia czy strachu. Podczas kilkumiesięcznej pracy, prób nawet w dni wolne od szkoły, zżyliśmy się ze sobą i nauczyliśmy się współpracować. Słuchaliśmy swoich rad oraz wskazówek, a za kulisami nie było chwili bez śmiechu, żartów. Wsparcie, na które mogliśmy liczyć zarówno ze strony innych aktorów jak i godnego podziwu instruktora - pana Olejnika dodało nam skrzydeł. Zajęcia teatralne dały nam bardzo dużo: wiarę w siebie, swoje możliwości, śmiałość oraz odwagę, by wyjść na scenę. Wszystko to na pewno okaże się przydatne w przyszłości, gdy przyjdzie nam zmierzyć się z przeciwnościami losu. Z perspektywy czasu, nie żałuję ani jednej chwili spędzonej ze wspaniałymi, utalentowanymi ludźmi, przy których mogłam się rozwijać, śmiać, a co najważniejsze – czerpać radość z pasji oraz dzielić się nią z innymi. Mam nadzieję, że wystawimy jeszcze niejeden spektakl w tym właśnie składzie.
ps. Kochani, praca z wami była najlepszą rzeczą, która spotkała mnie w tej szkole.
Weronika






