Po ponad godzinnym spacerze na terenie nadleśnictwa, głodni wrażeń i nie tylko, lekko przemarznięci, wybraliśmy się na parking w Osikowie, gdzie czekało już na nas rozpalone ognisko (pokłony dla p. leśniczego). Kiełbasa już dawno nie smakowała tak bardzo. Ognisko nas rozgrzewało, a wspólne pieczenie kiełby – integrowało. Super sprawa. Sportowym emocjom też nie było końca: piłka nożna, siatkówka ( w sumie to raczej rękawówka, bo oczywiście siatki do gry nie było, ale nasz pomysłowy Mateusz dopomógł nam i zrobiliśmy sobie „siatkę” z powiązanych kurtek). W pobliskim lesie natknęliśmy się na zaskrońca, początkowo myśleliśmy że martwy, ale po chwili nam zwiał i nawet selfie z wężem nie mamy. No cóż, ale i tak było fajnie.
klasa 2c gimnazjum









