Już pierwszego dnia urządziliśmy ”bitwę morską”, oblewając wiadrami wody sąsiednie jachty. Odważniejsi chłopcy skorzystali z okazji i wskoczyli do zimnej wody, żeby popływać. Wieczorem przybiliśmy do portu w Mamerkach, gdzie bawiliśmy się w podchody. W lesie i w bunkrach ukryty został skarb - cukierki. Musieliśmy znaleźć ich jak najwięcej, mieliśmy na to pół godziny. Trzeba było uważać na duchy nawiedzające okolicę. To było najbardziej emocjonujące trzydzieści minut tego dnia! Przed pójściem spać wróciliśmy do ogniska, by śpiewać szanty przy akompaniamencie gitary. Niestety dla wielu, pierwsza noc okazała się bardzo trudna. Było to niecodziennie przeżycie być kołysanym przez fale i gryzionym przez komary.
Po drugim dniu na wodzie byliśmy wyczerpani, ale w porcie, w Wojnowie czekała na nas niespodzianka. Przeszliśmy chrzest żeglarski! Każdy po wypełnieniu kilku zadań, otrzymał nowe imię. Wszyscy byliśmy roześmiani i po kąpieli znów zorganizowaliśmy ognisko na zakończenie dnia.
Trzeci dzień również nie był dla nas łatwy. Po długiej i męczącej wyprawie przybiliśmy do portu w Giżycku. Zorganizowaliśmy turniej piłki plażowej, po drodze zrobiliśmy drobne zakupy i wróciliśmy do naszych jachtów. Chłopcy zajęli się grillowaniem ryb złowionych i przygotowanych przez naszego wychowawcę, a pozostali uczestnicy wycieczki spędzali czas grając w karty i rozmawiając.
Ostatni dzień upłynął nam na żeglowaniu Szlakiem Łabędzim między wyspami. Niestety odkąd pozwolono tam pływać łodziom silnikowym, a nie tylko i wyłącznie łódką lub kajakiem, łabędzi ubywa. W efekcie w środę na szlaku widzieliśmy jedynie dwa łabędzie gniazda. Po powrocie, zabraliśmy się za sprzątanie pokładu. Każda grupowa praca nas jednoczy i zbliża do siebie, dlatego jestem wdzięczna wszystkim wyzwaniom, którym wspólnie dawaliśmy radę. Gdy tylko przyjechali po nas rodzice, zaczęło się wspominanie wszystkich fantastycznych przeżyć i cudownego krajobrazu Mazur.
"Moim zdaniem była to genialnie zorganizowana wycieczka. Liczę na to, że będę jeszcze miała okazję w życiu płynąć na jachcie, a może nawet zostać sternikiem. Nie tylko sam rejs jest niesamowity. Szczególnie zachwyciła mnie bliskość przyrody i świeże powietrze. Podobały mi się warunki, które odbiegały od tych domowych. Świetnie było współpracować z przyjaciółmi i się usamodzielniać. Jestem zachwycona taką formą wypoczynku. Trudno teraz będzie pojechać na lepszą wycieczkę ;)"
- KaRy
„Bardzo się cieszę, że pojechaliśmy na taką wycieczkę. Była inna i o wiele ciekawsza od poprzednich klasowych wycieczek. Wymagała naszego zaangażowania i współpracy. Przy okazji podziwialiśmy piękne krajobrazy. W dodatku każdy miał okazję zostać sternikiem jachtu. A wieczorami siedzieliśmy przy ognisku i śpiewaliśmy szanty. Jestem bardzo zadowolona.”
- Weronika
„Wycieczka była super! Mieliśmy okazję poznać sztukę żeglarstwa, poznać wiele pięknych miejsc, ale przede wszystkim zintegrować się ;) Mam nadzieję, że w przyszłym roku wycieczka będzie co najmniej tak samo udana.”
- Daniel









