Podczas niespełna dwugodzinnego spotkania z pisarzem, które odbyło się w bibliotece szkolnej, udział wzięli uczniowie klasy drugiej liceum (profil humanistyczny) oraz osoby zainteresowane z innych klas. W czasie warsztatów nasz gości dzielił się swoim doświadczeniem oraz rozmawiał z młodzieżą na temat literatury. Uczniowie pisali własne opowiadania, z których część była oceniona przez pisarza. Omówili również fragmenty powieści Pawła Huelle „Weiser Dawidek” oraz wiersz Seamusa Heaneya „In memoriam M. K. H.”.
Spotkanie było niezmiernie ciekawe i pouczające. Oby więcej takich rozwijających ”lekcji” było organizowanych w całej Polsce.
Na zakończenie nasz gość zgodził się udzielić krótkiego wywiadu, w którym podzielił się swoimi refleksjami na temat pracy z młodzieżą, własnej twórczości oraz planów literackich.
Weronika: Może na początek powie pan, jak się spisali nasi uczniowie?
Marek Sieniewicz: Nie wiem. Wydaje mi się, że przy pierwszym spotkaniu, przez pierwsze 10-15 minut czuje się pewną ścianę. A wy jesteście w tym wieku, że jesteście mistrzami świata w budowaniu pewnej nieufności Więc nie ma się co oszukiwać, nie będę po amerykańsku odpowiadał, że byliście rewelacyjni, świetni. Po tych tekstach, po tych ćwiczeniach widziałem, że naprawdę jest parę fajnych osób, które mają potencjał literacki i jak najbardziej powinny się w tym kierunku rozwijać. Żałuję, że z braku czasu nie mogliśmy wszystkich przeczytać, a jedynie trzy czy cztery z każdego ćwiczenia, ale wydaje mi się, ż w grupie jest potencjał.
W: Na dzisiejszych warsztatach padła już cząstkowa odpowiedź na to pytanie, ale pozwolę sobie zadać je ponownie. Nawiązując do młodości, pamięta pan kiedy poczuł, że chciałby związać z pisaniem swoje życie?
M.S.: Tak, po sztuce „Dwa plus dwa”, kiedy wyszedłem z teatru i miałem wielką potrzebę podzielenia się ze światem swoją niezgodą na wymowę tejże sztuki. Poszedłem do domu i „popełniłem” taką recenzję, która była moim stosunkiem do tego tekstu. Miałem przeświadczenie, że obwieszczam światu coś istotnego. Przede wszystkim miałem potrzebę wyrażenia siebie. Miałem wtedy siedemnaście lat.
W: Co pan czuł, kiedy pana pierwsza książka doczekała się publikacji.
M.S.: Wielkie poczucie zdeprymowania i zawstydzenia. Jednocześnie bezsilności, co towarzyszy także przy innych książkach, nie tylko przy debiucie. Jednak za pierwszym razem te uczucie jest bardziej przejmujące. Czuje się kompletnie bezradnym do książki, w tym sensie, że już poszła w świat, trzeba się otworzyć na wszelką krytykę, pozytywy i negatywy. Książka żyje własnym życiem.
W: Został pan nominowany do nagrody Nike, a także uhonorowany kilkoma innymi nagrodami. To spore uznanie ze strony odbiorców polskiej literatury. A czy pan jest zadowolony ze swojego dorobku i stylu pisarskiego?
M.S.: Nie. Już na tyle długo żyje i popełniłem na tyle dużo książek, że wiem że te niezadowolenie będzie mi w jakiś sposób towarzyszyć. Pocieszam się jednak, że tak długo jak ono trwa, tak długo trwa ta siła i te postanowienie by tworzyć i próbować wyrażać ten świat i zbliżać się do tego własnego, wyimaginowanego ideału książki, którą chciałoby się popełnić.
W: Czy jest jakieś motto, które kieruje panem przy tworzeniu?
M.S.: „Stać zawsze po stronie przegranych”. Wydaje mi się, że od tego jest literatura, by dawać świadectwo temu wszystkiemu, co nie znajduje swojego wyrazu, a co jest wykluczane, upośledzane, co doświadcza jakiejś niesprawiedliwości świata. Literatura powinna się właśnie ujmować za takimi światami.
W: Czy jest obecnie jakiś temat, który chciałby pan poruszyć, opisać?
M.S.: Tak się składa, że wydałem miesiąc temu książkę, więc jestem zupełnie wypruty. Mam wrażenie, że nie potrafiłbym napisać zdania, że wszystko co miałem w głowie przelałem, oddałem, przerzuciłem, że jestem teraz w okresie wegetatywnym i czekam, aż przyjdą do mnie te potencjalne obrazy, tematy.
W.: Czy któraś z pana książek jest pańską ulubioną?
M.S.: Ostatnia. Zawsze tak jest.
W.: Na koniec jeszcze jedno pytanie. Co pan radzi początkującym piszącym?
M.S.: Dwie sprawy. Przede wszystkim by sobie szczerze odpowiedzieli na pytanie, czy chcą to robić, bo to zadanie w tych czasach niewdzięczne. A jeśli odpowiedzą sobie twierdząco, to dużej, dużej determinacji, uporu i wytrwałości.
W.: Serdecznie dziękujemy za wywiad i zapraszamy ponownie w nasze progi.
Iza i Weronika
zdjęcia: Kamila Bapirszcz / obróbka: Julia Ożańska









