Szybki dostęp

 

Rekrutacja 2026/2027

 

Nowy numer telefonu

 

 

HERSTORIE z perspektywy maturzystki…

Czy na co dzień zastanawiamy się, jak żyły nasze babki i prababki? Czy w pośpiechu za odrobiną wytchnienia dla samych siebie myślimy, jaki wpływ mają na nas losy kobiet, które wychowywały pokolenia naszej rodziny? Nawet nie zdajemy sobie sprawy, jak wielkie piętno zostawiają na nas ich losy, które dziedziczymy.

Brak możliwości nauki, konieczność zajmowania się domostwem, a także nieszczęśliwe małżeństwa brzmią dość surrealistycznie? Dla nas tak, lecz były to nieodłączne elementy życia naszych prababek.

Z okazji Dnia Kobiet na naszej szkolnej auli miałyśmy możliwość zobaczenia Izabeli Mańkowskiej-Salik w roli kobiety noszącej ciężar trudnego dzieciństwa naznaczonego ubóstwem. Reżyserka Agnieszka Reimus Knežević przedstawiła nam to, z czym tak naprawdę mamy do czynienia na co dzień, lecz nie zawsze zdajemy sobie z tego sprawę. Przykazania komunikowane z pokolenia na pokolenie zostawiają piętno nie tylko bezpośrednio na stosujących się do nich dziewczynkach, ale także na ich przyszłych córkach. Pragnienie bycia idealną córką, żoną i matką dla współczesnych kobiet wiąże się z pamięcią o pracowitości przodkiń i nieustannymi próbami dorównania im.

Pomimo rozwoju samoświadomości historia zatacza koło, a dziedziczone traumy w końcu znajdują ujście. Nieświadomie przekazujemy przyszłym pokoleniom to, z czym nie miałyśmy szansy sobie poradzić.

Sposób, w jaki zostały przedstawione losy bohaterki spektaklu, wywarł na nas ogromne wrażenie. Obudził na nowo skrywane emocje oraz pomógł w zrozumieniu nie tylko samych siebie, ale także naszych rodzicielek.

KL

 


 

HERSTORIE z perspektywy belferki, żony i matki…

To był jeden z najbardziej niezwykłych prezentów z okazji Dnia Kobiet. Bardzo surowa scenografia, jedna aktorka z towarzyszącą przy scenie reżyserką, oszczędność światła. Można by pomyśleć, że amatorskie przedstawienie odzwierciedlające osobistą historię. Jednak nic bardziej mylnego.

Myślę, że każda z nas (mam na myśli starszą część publiczności) przejrzała się w twarzy aktorki niczym w lustrze i zobaczyła siebie jako Lusię - małą, posłuszną dziewczynkę, która stała się żoną, matką uwięzioną w słowach rodziców, w schematach i oczekiwaniach innych.  To doskonałe potwierdzenie, że moje „ja” nie zaczęło się od dnia moich narodzin. JA to nie tylko DNA, ale też cały bagaż doświadczeń poprzednich pokoleń kobiet.

„Nie garb się”, „złość piękności szkodzi”, „czemu znowu histeryzujesz?”, „żebym nie musiała się za ciebie wstydzić” - słyszałyśmy to w dzieciństwie, a nasze mamy od swoich matek. I to ciągłe uczucie, że muszę zasłużyć, nie mogę ich zawieść. Schematy, z którymi walka przypomina momentami walkę Don Kichota.

Ale też świadomość tego, że ja jestem w innym miejscu, że moje życie jest tylko MOJE. Nie muszę być jego aktorką, która odgrywa narzucone role przez społeczeństwo czy rodzinę. Mogę być reżyserką, która sama pisze scenariusz swojego filmu i decyduje, kto w nim zagra.

Ten spektakl to też ogromna wdzięczność! Świadomość kulturowych uwarunkowań roli kobiet z początków XX wieku to naprawdę powód do wdzięczności za to, że te kobiety, które żyły w trudnych warunkach i niesprzyjających czasach, dały nam to, co najcenniejsze: życie i miłość.

Dziękuję naszym szkolnym chłopakom za taki piękny prezent dla społeczności wszystkich kobiet I LO.

Dziękuję Paniom, które pokazały nam tę historię. Za tę lekcję pełną wzruszeń i wrażeń, za profesjonalizm, za każdą sekundę tej pełnej prawdy „terapii” duszy.

Dziękuję kobietom, które uczestniczą w moim „przedstawieniu”. Życzę Wam dobrze! Bądźcie dla siebie czułe!

Tym, które siedzą jeszcze po drugiej stronie biurka, życzę wyborów, które będą Waszym dopełnieniem. Możesz być Lusią taką, jaką chciałabyś zobaczyć w lustrze, do której chciałabyś się uśmiechnąć z miłością i czułością!! MASZ TĘ MOC!

AW


 

A teraz czas na przemyślenia i wrażenia!

„Spektakl był bardzo wzruszający i wstrząsający. Przedstawiał życie zarówno naszych babć, jak i naszych mam. Można było w nim dużo odnaleźć i się dowiedzieć, ale również się utożsamić z niektórymi zachowaniami. Uważam, że był naprawdę warty obejrzenia, każda kobieta powinna chociaż raz go obejrzeć

„Spektakl był fantastyczny. Uważam, że skłania do refleksji, pokazując schemat, w którym wychowywane były kobiety. Dużym zaskoczeniem dla mnie było przedstawienie dosyć trudnego tematu w tak przystępny sposób. Największe wrażenie zrobił na mnie sposób przekazania emocji widzom grą aktorską.”

„Cudowny spektakl, uważam że każda kobieta powinna go zobaczyć. Wzruszający i przede wszystkim pokazujący, jak bardzo jesteśmy silnie.💗💗”