Szybki dostęp

 

Rekrutacja 2026/2027

 

Nowy numer telefonu

 

 

21 lutego 2018 r. miał miejsce w naszej szkole konkurs ortograficzny, zorganizowany z okazji Międzynarodowego Dnia Języka Ojczystego i stanowiący jednocześnie eliminacje szkolne do Powiatowego Konkursu Ortograficznego o „Złote Pióro” Starosty Kętrzyńskiego. Wzięło udział 23 uczniów z klas licealnych. W tym roku tekst dyktanda był trudny. Nie było ani jednej osoby, która napisałaby bezbłędnie. Najlepiej poradziła sobie Emilia Pusio z kl. I D1. Pozostali uczestnicy napisali to dyktando znacznie gorzej. Największym problemem okazała się pisownia łączna i rozłączna wyrażeń przyimkowych oraz wyrazów z h i ch, a także praktyczna umiejętność stosowania interpunkcji.

 

Do etapu powiatowego przeszli:

1. Emilia Pusio, kl. I d1

2. Antonina Kaliszewska, kl. II d

3. Patrycja Porębska, kl. I ae

4. Tomasz Zarzecki, kl. III b

5. Oliwia Tarasewicz, kl. II d

6. Katarzyna Pawłowska, kl. I d2

 

Oto tekst dyktanda:

Jak rozhasana hałastra harcerzy chimerycznie zmitrężyła czas?

Z okazji Dnia Ziemi na ziemi olsztyńskiej grupka krnąbrnych harcerzy płetwonurków z Gdyni Chyloni miała wyłowić  z rzeki Krutyni górę śmieci. Po dwuipółdniowej włóczędze czarnooki, ryżawy dowódca znużonej drużyny zażądał od hożej druhenki z Pułtuska uwarzenia naprędce co najmniej superpożywnej zupy jarzynowej, tudzież przyrządzenia wysokokalorycznej sałatki z jeżyn, bakłażanów i rzeżuchy. Gdy niesforna młódź porządnie sobie podjadła, nie zwlekając, ruszyła chyżo naprzód. Jednakże na rubieżach powiatu ostródzkiego chwacki przywódca zuchów – skądinąd zagorzały obieżyświat, nie lada ścichapęk – ni stąd, ni zowąd zamarzył o nicnierobieniu. Zamiast od razu zmierzać do celu, z nagła zarządził przerwę w marszrucie i rozpoczął swe wagabundzkie bajdurzenia. Toteż nasi bohaterowie w pośrodku mało znaczącego przysiółka, pogrążeni w słodkim nieróbstwie, pół siedząc, pół leżąc wkoło ledwo żarzącego się chrustu, wprost chłonęli niby-myśliwską gawędę swego arcykomendanta o nie najbłahszej przygodzie z żubrem, jaka mu się przydarzyła niedaleko Białowieży. U celu byli dopiero nazajutrz. Jakież było ich zdziwienie, kiedy zauważyli tamże honorową chrągiew ZHR-u z harcmistrzem na czele. Nowo mianowany przełożony żachnął się: „Rychło w czas! Na pewno zmitrężyliście dwa i pół dnia, wkrótce czeka was harówka! Za niewykonanie zadania i włóczęgostwo rokrocznie będziecie tu przyjeżdżać z oprzyrządowaniem i w koło Macieju raz w raz wyławiać z jezior i strużek najprzeróżniejsze zguby i niepożądane paskudztwa!”