Szybki dostęp

 

Nowy numer telefonu

 

 

Zagrożenie epidemiologiczne w kraju i wprowadzone środki prewencyjne to sytuacja kryzysowa. Pojawiający się w związku z tym lęk i obawy są całkowicie normalne. Dodatkowo, kiedy w grę wchodzi zagrożenie życia bądź zdrowia, lęk może eskalować i przybierać formy ataków paniki.

Boję się, ale nie wiem czego.

Najpierw pojawia się lęk – irracjonalny, niespecyficzny lęk. Strach odczuwamy, kiedy za chwilę ma skoczyć na nas tygrys, lęk, kiedy po prostu boimy się, ale jeszcze nie potrafimy sprecyzować czego. W głowie mamy natłok myśli, zazwyczaj negatywnych. Pojawia się obawa o własne życie, bo pozostałe objawy mogą nas nieźle nastraszyć.

Zaczyna być nam gorąco i zaczynamy się pocić. Ponieważ pojawia się uczucie gorąca, ciało zaczyna się schładzać potem. Problem w tym, że to nie jest uczucie gorąca, tylko pobudzone receptory na skórze, które dają wrażenie nieprzyjemnego, gorącego mrowienia zazwyczaj w okolicach kończyn lub barku czy karku.

Pojawiają się problemy z oddychaniem. Najpierw oddech się spłyca. To znaczy, że wykonujemy krótkie, szybkie oddechy. Wydychamy więc zdecydowanie szybciej dwutlenek węgla niż zdąży się on rozejść dookoła nas. A dwutlenek węgla przy ataku paniki to już równia pochyła, bo wraz z nim pojawią się niemal na pewno: mdłości, biegunka, mroczki przed oczami, przyspieszone tętno, dreszcze, uczucie zimna, ból w klatce piersiowej, zawroty głowy, chęć ucieczki.

Na wstępie muszę zaznaczyć, że nie jestem typem sportowca. Powiem więcej: nie ćwiczyłam od czasów ukończenia studiów, a to było… n-lat temu. :) I w najgorszych snach nie przypuszczałam, że zatęsknię za ruchem i aktywnością fizyczną.

O zaletach ćwiczeń i ich wpływie na zdrowie na pewno nie raz opowiadali Wam nauczyciele wychowania fizycznego. Ale czy wiedzieliście, że aktywność fizyczna jest podstawą zdrowia psychicznego? Nie tylko wydzielają się endorfiny, ale też poprawia się przewodnictwo między komórkami nerwowymi – myślimy bardziej, nastrój wraca do normy, poprawia nam się efektywność pracy. Nie mówiąc już o świeżym powietrzu, które potrzebne jest i Wam i Waszym domom.

Pewnie zastanawiacie się: „Jak mam uprawiać aktywnie sport, kiedy każą nam siedzieć w domu?”. Niezupełnie. Nie trzeba siedzieć w mieszkaniu/domu cały czas. Można pójść na spacer. Osobiście zachęcam Was do tych spacerów w pojedynkę. Licznik kroków w telefonie i w drogę. Wyróbcie dziennie 6000 – 8500 kroków – to norma dla zdrowej osoby. Standardowa aktywność w domu – krzątanie się przy sprawach porządkowych, w kuchni, przechodzenie z miejsca na miejsce da Wam ok. 1000 – 2000 kroków. Sprawdziłam. Pozostałe to godzinka spaceru. Można pójść do lasu, do parku nawet. Pilnujcie odległości 1,5 – 2 metry od innych spacerowiczów. Wybierajcie ścieżki, gdzie nikogo nie ma.

LOCKDOWN – jak nie oszaleć z rodziną podczas #zostańwdomu?

Rodzice robią home office, Wy macie swoje webinary, Zoomy i inne zajęcia online, masę rzeczy do zrobienia i seriale do obejrzenia. A do tego jeszcze trzeba zdobyć dżem na śniadanie i przedrzeć się jakoś przez przedpokój zawalony zapasami na czas wirusowej apokalipsy. I wtedy, właśnie wtedy, rodzice czy rodzeństwo mówią coś takiego, co sprawia, że macie ochotę rozwalić wszystko dookoła?

Wieści z drugiej strony barykady – też próbuję pracować z domu i jako rodzic wiem, że łatwo nie jest. Czytam rekomendacje ministerstwa i próbuję się nie zagotować. Dziennik elektroniczny nie działa, a jak już uda mi się do niego zalogować, to mam 32 wiadomości od nauczycieli mojej córki, na poczcie maile służbowe i prywatne, a do tego za żadne skarby nie mogę sobie przypomnieć, kiedy równanie jest sprzeczne (poziom klasy VII szkoły podstawowej). Sypialnię mąż zamienił na biuro (też ma home office), a dzieci sąsiadów z góry z nudów jeżdżą po parkiecie na hulajnodze.

Łatwo nie jest. Wam nie jest łatwo, rodzicom nie jest łatwo i robi się nagle atomowa atmosfera.

foto: Paweł Kowalik

„Na przekór apokaliptycznym wyobrażeniom”- to tytuł dyktanda, z którym musieli zmierzyć się tegoroczni uczestnicy VII Powiatowego Konkursu Ortograficznego o „Złote Pióro” Starosty Kętrzyńskiego. Test dotyczył aktualnej problematyki współczesnego świata, czyli potrzeby ochrony środowiska. Nasi uczniowie nie dali szans rywalom i udowodnili, że można sprostać nawet najtrudniejszym ortograficznym wyzwaniom.

Mistrzem Ortografii został Bartosz Małkowski z klasy I d2 G, natomiast kolejne miejsca przypadły Zuzannie Wtulich z klasy III c i Aleksandrze Prusaczyk z I bd L.

Zwycięzcom gratulujemy!