Szybki dostęp

 

Nowy numer telefonu

 

 

HERSTORIE z perspektywy maturzystki…

Czy na co dzień zastanawiamy się, jak żyły nasze babki i prababki? Czy w pośpiechu za odrobiną wytchnienia dla samych siebie myślimy, jaki wpływ mają na nas losy kobiet, które wychowywały pokolenia naszej rodziny? Nawet nie zdajemy sobie sprawy, jak wielkie piętno zostawiają na nas ich losy, które dziedziczymy.

Brak możliwości nauki, konieczność zajmowania się domostwem, a także nieszczęśliwe małżeństwa brzmią dość surrealistycznie? Dla nas tak, lecz były to nieodłączne elementy życia naszych prababek.

Z okazji Dnia Kobiet na naszej szkolnej auli miałyśmy możliwość zobaczenia Izabeli Mańkowskiej-Salik w roli kobiety noszącej ciężar trudnego dzieciństwa naznaczonego ubóstwem. Reżyserka Agnieszka Reimus Knežević przedstawiła nam to, z czym tak naprawdę mamy do czynienia na co dzień, lecz nie zawsze zdajemy sobie z tego sprawę. Przykazania komunikowane z pokolenia na pokolenie zostawiają piętno nie tylko bezpośrednio na stosujących się do nich dziewczynkach, ale także na ich przyszłych córkach. Pragnienie bycia idealną córką, żoną i matką dla współczesnych kobiet wiąże się z pamięcią o pracowitości przodkiń i nieustannymi próbami dorównania im.

Pomimo rozwoju samoświadomości historia zatacza koło, a dziedziczone traumy w końcu znajdują ujście. Nieświadomie przekazujemy przyszłym pokoleniom to, z czym nie miałyśmy szansy sobie poradzić.

Sposób, w jaki zostały przedstawione losy bohaterki spektaklu, wywarł na nas ogromne wrażenie. Obudził na nowo skrywane emocje oraz pomógł w zrozumieniu nie tylko samych siebie, ale także naszych rodzicielek.

KL

 


 

HERSTORIE z perspektywy belferki, żony i matki…

To był jeden z najbardziej niezwykłych prezentów z okazji Dnia Kobiet. Bardzo surowa scenografia, jedna aktorka z towarzyszącą przy scenie reżyserką, oszczędność światła. Można by pomyśleć, że amatorskie przedstawienie odzwierciedlające osobistą historię. Jednak nic bardziej mylnego.

Myślę, że każda z nas (mam na myśli starszą część publiczności) przejrzała się w twarzy aktorki niczym w lustrze i zobaczyła siebie jako Lusię - małą, posłuszną dziewczynkę, która stała się żoną, matką uwięzioną w słowach rodziców, w schematach i oczekiwaniach innych.  To doskonałe potwierdzenie, że moje „ja” nie zaczęło się od dnia moich narodzin. JA to nie tylko DNA, ale też cały bagaż doświadczeń poprzednich pokoleń kobiet.

„Nie garb się”, „złość piękności szkodzi”, „czemu znowu histeryzujesz?”, „żebym nie musiała się za ciebie wstydzić” - słyszałyśmy to w dzieciństwie, a nasze mamy od swoich matek. I to ciągłe uczucie, że muszę zasłużyć, nie mogę ich zawieść. Schematy, z którymi walka przypomina momentami walkę Don Kichota.

Ale też świadomość tego, że ja jestem w innym miejscu, że moje życie jest tylko MOJE. Nie muszę być jego aktorką, która odgrywa narzucone role przez społeczeństwo czy rodzinę. Mogę być reżyserką, która sama pisze scenariusz swojego filmu i decyduje, kto w nim zagra.

Ten spektakl to też ogromna wdzięczność! Świadomość kulturowych uwarunkowań roli kobiet z początków XX wieku to naprawdę powód do wdzięczności za to, że te kobiety, które żyły w trudnych warunkach i niesprzyjających czasach, dały nam to, co najcenniejsze: życie i miłość.

Dziękuję naszym szkolnym chłopakom za taki piękny prezent dla społeczności wszystkich kobiet I LO.

Dziękuję Paniom, które pokazały nam tę historię. Za tę lekcję pełną wzruszeń i wrażeń, za profesjonalizm, za każdą sekundę tej pełnej prawdy „terapii” duszy.

Dziękuję kobietom, które uczestniczą w moim „przedstawieniu”. Życzę Wam dobrze! Bądźcie dla siebie czułe!

Tym, które siedzą jeszcze po drugiej stronie biurka, życzę wyborów, które będą Waszym dopełnieniem. Możesz być Lusią taką, jaką chciałabyś zobaczyć w lustrze, do której chciałabyś się uśmiechnąć z miłością i czułością!! MASZ TĘ MOC!

AW


 

A teraz czas na przemyślenia i wrażenia!

„Spektakl był bardzo wzruszający i wstrząsający. Przedstawiał życie zarówno naszych babć, jak i naszych mam. Można było w nim dużo odnaleźć i się dowiedzieć, ale również się utożsamić z niektórymi zachowaniami. Uważam, że był naprawdę warty obejrzenia, każda kobieta powinna chociaż raz go obejrzeć

„Spektakl był fantastyczny. Uważam, że skłania do refleksji, pokazując schemat, w którym wychowywane były kobiety. Dużym zaskoczeniem dla mnie było przedstawienie dosyć trudnego tematu w tak przystępny sposób. Największe wrażenie zrobił na mnie sposób przekazania emocji widzom grą aktorską.”

„Cudowny spektakl, uważam że każda kobieta powinna go zobaczyć. Wzruszający i przede wszystkim pokazujący, jak bardzo jesteśmy silnie.💗💗”

 

W ramach spotkań z doradztwa zawodowego w tym tygodniu odwiedziły nas funkcjonariuszki Straży Granicznej z Warmińsko-Mazurskiego Oddziału SG. Funkcjonariuszki przedstawiły zasady naboru do reprezentowanej przez siebie formacji, omówiły warunki formalne, jakie powinni spełniać kandydaci oraz etapy postępowania kwalifikacyjnego. Goście poruszyli kwestię podjęcia studiów w Wyższej Szkole Straży Granicznej w Koszalinie, a także warunki płacowe w tej służbie. Poruszono również temat handlu ludźmi, czyli na co trzeba uważać, jeśli poszukuje się pracy za granicą. Dziękujemy za odwiedziny.

Tuż przed feriami 38 licealistów naszej szkoły wzięło udział w Szkolnym Konkursie Ortograficznym. Tegoroczna edycja związana była z jubileuszem I Liceum Ogólnokształcącego im. Wojciecha Kętrzyńskiego w Kętrzynie. W zaciętej rywalizacji zwycięzcami zostali Ci, którzy wykazali się najlepszą znajomością zasad pisowni i umiejętnością ich zastosowania w praktyce.
 
Wyniki:
 
I miejsce - Malwina Buniowska - klasa 3c
II miejsce - Antoni Jowsa - klasa 3a2
III miejsce - Julia Baran - klasa 4 c
IV miejsce - Zuzanna Michałkiewicz - klasa 3f2
V miejsce - Piotr Osiecki - klasa 3a2
 
Serdecznie gratulujemy!
 

 
Tekst z którym zmierzyli się uczestnicy:
 
„Hiacynta, trzydziestoipółletnia absolwentka Starego Ogólniaka, czuła się nieco zagubiona w monumentalnym budynku. Miała nieodparte wrażenie, że hulanie wiatru i skrzypienie skrzącego w słońcu śniegu zapowiada czyhające pułapki w tej pradawnej katedrze. Dwupiętrowy korpus budynku, przykryty dwuspadowym dachem, wspierany był przez wysunięte ryzality. Neogotycki gmach z cieniowanej klinkierówki na kamiennej podmurówce wyróżniał się charakterystycznymi ostrołukowymi oknami. Hiacynta chyżo przeszła przez strzeliste drzwi z przeszkleniami i witrażami przedstawiającymi złoto-czerwone esy - floresy i roślinną ornamentykę. Nasamprzód przybliżyła się do lufcika i z rozrzewnieniem spojrzała w głąb dziedzińca usytuowanego w północno-wschodniej części, na którym drzewiej, mając fiu bździu w głowie, mitrężyła czas, bajdurząc i bajerując nadchodzących ni stąd, ni zowąd chuliganów. Wałęsając się w tę i z powrotem, weszła na górę. Dla niepoznaki włożyła jasnoniebieską ażurową chustkę . Korytarze ciągnęły się w nieskończoność. Sklepienia krzyżowe przypominały historie o chemikach, historykach i innych belfrach z zamierzchłych czasów. Zdawało jej się, że schody chrapliwie rzęziły o niewykonanych zadaniach domowych i nicnierobieniu.
 
„Przemóż strach i idź rześko naprzód!” - powtarzała jak w półśnie. Znienacka ktoś otworzył lekko spróchniałe drzwi do auli. Popiersie Wojciecha Kętrzyńskiego umieszczone na scenie przypominało o niezłomnej postawie patrona szkoły. Naprzeciw ujrzała dyrektorkę, która z życzliwym półuśmiechem powitała ją na oficjalnych obchodach 80-lecia I Liceum Ogólnokształcącego w Kętrzynie.”

15 stycznia 2025r. w naszej szkole odbyły się obchody Dnia Patrona – Wojciecha Kętrzyńskiego, zorganizowane przez klasy 3e i 3a2. Podczas uroczystego apelu uczniowie mieli okazję poznać historię życia patrona, jego poezję oraz wyniki quizu o nim. Ważnym punktem wydarzenia był konkurs wiedzy – “Mistrzostwa o tytuł Wojtka”, w którym zwycięzcy otrzymali atrakcyjne nagrody- Majonez Kętrzyński. Dla uczniów klas pierwszych przygotowano grę terenową dotyczącą historii szkoły, która dostarczyła uczestnikom wiele radości i dobrej zabawy.

Dziękujemy wszystkim za zaangażowanie i udział w tym wyjątkowym dniu!

W pierwszych dniach nowego roku nasza społeczność szkolna została zasmucona wiadomością o śmierci w wieku 82 lat, długoletniego pracownika szkoły, Pana Manfreda Schedlińskiego. Pan Manfred urodził się w roku 1943, a z naszą szkołą był związany w latach 1979 – 2008. Pracował 29 lat na stanowiskach, najpierw palacza, a potem woźnego do przejścia na zasłużoną emeryturę. Przez ponad 45 lat mieszkał w budynku naszej szkoły w swoim służbowym mieszkaniu. Byli i obecni nauczyciele, wielu dzisiejszych uczniów i dawnych absolwentów zapamiętało niepozornego starszego Pana, który dbał o nasze liceum, a potem już na emeryturze wychodził na spacery ze swojego mieszkania. Zawsze uśmiechnięty, gotowy do rozmowy, pytający o zdrowie był stałą częścią naszej szkoły. Z ogromnym żalem w ostatniej drodze Pana Manfreda uczestniczyła delegacja obecnych pracowników I Liceum oraz przedstawiciele nauczycieli-emerytów i dawnej obsługi szkoły. Na zawsze zapamiętamy pracowitość, ciepło i dobro Pana Manfreda.

Cześć jego pamięci

społeczność I LO w Kętrzynie